Osonity pniem drzewa, na ulicy czai si Fredzio ze swoim zdobycznym automatem wypatrywa pod las, znw strzeli. Gb mia cignit, wosy zmierzwione, nie rozczesane jeszcze ze snu. .. Fred zgupiae? .. wrzasn do niego. .. Znw jakie szkopy, eby ich jasna cholera. Wojskowi. Tu si podkradli. Wic wygarnem, niech si od nas trzymaj z daleka. Zwiali, cholery .. [&] 